Cele i motywacja: (1) Tkwienie w błędnym kole

Cele i motywacja: (1) Tkwienie w błędnym kole

Ten wpis jest częścią mojej książki „33 kg mniej”.
Chcesz kupić całą książkę? Skontaktuj się ze mną.

To, co należy sobie uświadomić to fakt, iż nie może nam zależeć na zmianach tylko na chwilę, na jakiś założony czas. Jeśli zaplanujemy sobie, że przykładowo przez trzy miesiące trzymamy się diety i ćwiczymy, to zapewne osiągniemy bardzo przyjemne rezultaty. Jeżeli jednak to będzie trwało tylko te trzy miesiące, a po nich, po osiągnięciu zakładanego celu wrócimy do starszych przyzwyczajeń, powrócą do nas także problemy z przeszłości: kondycja osłabnie, waga zacznie wracać do punktu wyjścia. Świat zna tysiące przypadków osób, którym udało się dojść z wagą do pewnego miejsca, a następnie wracały do początku. Tak miesiącami, a nawet latami. Czy chcemy być “zakładnikami własnych słabości”? Czy naprawdę pragniemy, aby osiągnięty cel trwał tylko chwilę, a później następował zjazd i abyśmy wszystkie nasze trudy powtarzali?

Cóż, jeśli ktoś lubi takie podejście, nikomu go przecież nie zabronimy. Sam uważam to za szaleństwo podobne do wielokrotnych prób skakania do pustego basenu. Nie ważne, ile razy będziemy próbować, jeśli nie zmienimy podejścia i warunków (poprzez wlanie do basenu wody), rezultaty zawsze będą takie same i raczej nie będą one dla nas satysfakcjonujące. Kluczem do sukcesu jest zmiana na stałe. Gdy zrzuciłem pierwsze 10 kg wiedziałem, że już, nigdy, przenigdy nie chcę widzieć na wadze wartości trzycyfrowej. To była motywacja, która w zupełności wystarczyła do tego, aby zerwać z pewnymi złymi nawykami, jak choćby notoryczne jedzenie chipsów przy komputerze. Owszem, sprawiało mi to przyjemność, ale tylko na krótką metę. Wiedziałem, że jeżeli odłożę nagrodę na nieco później, będzie ona znacznie trwalsza, niż tylko chwilowe zadowolenie, a na dodatek dająca mi znacznie większe profity.

Decydując się na zmiany, musisz zdać sobie sprawę, że nie ma tu miejsca na tkwienie w błędnym kole. Jeśli zamierzasz zadziałać raz na chwilę, a później odpuścić, to może odłóż tę książkę już teraz i nie sięgaj po nią więcej – naprawdę, to nie ma sensu, bo stracisz czas, pojawią się nerwy i uczucie zawodu, a na domiar złego być może będziesz obciążać winą mnie i twierdzić, że rady tu zawarte w niczym nie pomagają. Oczywiście że nie pomogą, jeśli nie będziesz się stosować do najważniejszej sprawy, czyli nie tyle wprowadzania chwilowych wyzwań, co zmiany nawyków i życia jako takiego na co dzień. Tylko takie gruntowne przemeblowanie swojego postępowania pozwoli na zerwanie z błędnym kołem. Tutaj muszę skłonić do refleksji i zastanowienia się, czy naprawdę tego chcesz. Rzuć okiem na spis treści, a przekonasz się, czego jeszcze możesz się spodziewać. Nie musisz stosować się do wszystkiego, na to zresztą zapewne zabraknie czasu. Czy jakieś z punktów tam wymienionych Cię ciekawią, czy chcesz je wdrożyć? Jeśli tak, rób to małymi krokami. Jeśli nie, to najwyraźniej jeszcze nie czas na zmiany – wprowadzać je możesz dopiero, gdy będziesz osobą do tego gotową. Wcześniejsze próby mogą być niczym uderzanie głową w ścianę.